Mistrzynie Polski MKS Perła Lublin przegrały 24:29 z węgierskim ERD

Wciąż zdziesiątkowane, ale niezwykle ambitne i jakże mocno wspierane z trybun. Mistrzynie Polski przegrały 24:29 z węgierskim ERD, ale zaprezentowały się z bardzo dobrej strony w trzeciej kolejce fazy grupowej Pucharu EHF.

Na wstępie warto zaznaczyć, że mistrzynie Polski miały przewagę zorganizowanego dopingu na trybunach, bo do Erd Areny dotarła 50 osobowa grupa kibiców z Lublina. MKS rozpoczął spotkanie z Gabrijelą Bešen między słupkami, a pierwsza akcja w ataku naszej ekipy przyniosła trafienie Sylwii Matuszczyk. Gospodynie wprawdzie dość szybko wyszły na prowadzenie, ale w początkowych akcjach kilka razy obiły słupki lubelskiej bramki. W 7. minucie pocisk z biodra Karoliny Kochaniak przyniósł remis 2:2, zatem można było mówić o jakże udanym starcie mistrzyń Polski. Ta sama zawodniczka zresztą mogła wyprowadzić Perłę na +1, ale nie wykorzystała karnego. Co nie udało się popularnej „Karo”, powiodło się akcję później, gdy Dagmara Nocuń rzuciła po kontrze na 3:2.

         Nawet w osłabieniu po karze dla Matuszczyk, MKS potrafił i to dwukrotnie skutecznie zaatakować, napędzany gorącym dopingiem z sektora D8. W 13’ po trafieniu z karnego Patrycji Królikowskiej nasza ekipa prowadziła zasłużenie 5:4. To nie koniec świetnych wieści, bo chwilę później bomba Natalii Nosek przyniosła stan 6:4, a miejscowi fani mogli tylko przecierać oczy ze zdumienia. Pierwszy kwadrans jak z marzeń, zatem nie dziwi fakt, że o czas poprosiła szybko Edina Szabo. W 18. minucie skuteczna kontra Joanny Gadziny znów wyprowadziła nas na +2. Późnij to Erd doszedł do głosu. Pierwsze skrzypce grała Gabriella Toth, ale i tak ozdobą tego fragmentu była przepiękna bramka Nosek. W 26’ minucie po golu NIkoletty Kiss zrobiło się 13:10, bo zaczynała być widoczna przewaga ekipy z najlepszej ligi świata. Dwa gole Jeleny Lavko zdecydowały o tym, że już przed przerwą Erd uzyskał dość znaczną przewagę, biorąc pod uwagę pierwsze 20 minut rywalizacji.


            Drugą połowę rozpoczęliśmy z Weroniką Gawlik między słupkami. Gospodynie od razu wysłały dwie skuteczne bomby w jej kierunku, ale MKS także potrafił zrewanżować się golami z drugiej linii. Na brawa zasługiwała szczególnie Dominika Więckowska, która jeszcze 2 miesiące temu grała na zapleczu polskiej superligi, a dziś bez kompleksów rywalizuje w europejskich pucharach. W 39’ po golu Nosek przegrywaliśmy 17:21, odrobiwszy jedną trzecią strat sprzed zmiany stron. Gdy minutę później Karolina Kochaniak sfinalizowała po kontrze swój przechwyt, o drugi czas poprosiła Edina Szabo. Gospodynie były przecież tylko na +3. Szkoda nieuznanego golu Sylwii Matuszczyk i nieudanego podania do pędzącej w kontrze Dagmary Nocuń.

Gospodynie potrafiły wykorzystać ten gorszy fragment Perły i przed końcem trzeciego kwadransa wróciły do przewagi sprzed zmiany stron. Świetną zmianę dała między słupkami Francuzka Julie Foggea, broniąca jak w transie. Naszą sytuację poprawiła odważna Więckowska, która w 51’ zanotowała swoje już piąte trafienie. MKS przegrywał 21:26, mając kolejne okazje na skuteczne ataki. Duża w tym zasługa znakomicie dysponowanej kapitan Gawlik, a że dobrze wykonywaliśmy karne, w 55’ było już tylko 23:26.         

Można tylko żałować, że Gadzina przekroczyła linię pola bramkowego po swej błyskotliwej dobitce, bo pojawiłaby się szansa nawet na końcowy remis. Sama końcówka to już wymiana ciosów, z której ostatecznie zwycięsko wyszły miejscowe.

           Naszym dziewczynom należą się jednak ogromne brawa za postawę, zresztą kto widział to spotkanie na antenie EHFTV.com, z pewnością zgodzi się z powyższym zdaniem. Świetne i przesympatyczne Węgierki podejmiemy w niedzielę 26 stycznia w Lublinie, dlatego warto już teraz kupić bilety na to spotkanie.

Erd – MKS Perła Lublin 29:24 (18:12)

  • Erd: Janurik, Foggea – Do Nascimento 6, Szabo 2, Lavko 4, Kisfaludy 3, Kiss 3, Kovacević, Jerabkova 7, Schatzl 2, Bizik, Toth 2, Kiraly, Simon, Gavai
  • MKS Perła: Gawlik, Bešen – Olek, Szarawaga, Więckowska 5, Matuszczyk 4, Królikowska 3, Nocuń 1, Nosek 3, Kochaniak 6, Gadzina 2

Sędziowali: Georgios Panayides i Marios Andreou (Cypr)

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x